Zabawki z niczego, czyli Melonowe zabawki handmade [WYWIAD]

Jak dobrze wiecie eko postawa i handmade'owe zabawki, to bliskie mi tematy. Podobnie jak Karolinie, która od 8 miesięcy jest mamą Leonarda (nazywanego w domu Melonem). - Zaczęłam tworzyć domowe patenty na kreatywne zabawy, a naszymi pomysłami i wrażeniami z zabaw dzielę się na Instagramie melon_owe - przyznała. Zapraszam do przeczytania rozmowy dwóch mam - mojej i Karoliny :)



Ania Polcyn - Obecnie ekologia jest na topie. Ludzie poszukują naturalnego jedzenia, mebli i zabawek. Skąd się wziął u Ciebie pomysł na zabawki z niczego?

Karolina - Pomysł na samo tworzenie zabawek powstał w chwili, w której Melon był jeszcze mały. Przeglądałam przeróżne strony w poszukiwaniu kreatywnych zabawek. Nie jestem zwolenniczką tych plastikowych, ze względów ekologicznych jak i ze względów wizualnych. Większość zabawek dostępnych na rynku przeznaczonych dla niemowlaków jest mało rozwijająca. Bardzo ograniczają wyobraźnię - bo zmuszają do zabawy jakimś konkretnym schematem, a poza tym skupiają dziecko głównie na doznaniach wizualno-słuchowych. Grają, tańczą, świecą i już. Tworząc kreatywne zabawki samemu, fundujemy takiemu maluchowi poznawanie świata przez wszystkie zmysły, czyli wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Oczywiście są na rynku dostępne zabawki, które spełniają te funkcje, ich minusem jest jednak wysoka cena. I to właśnie skłoniło mnie do pierwszych prób tworzenia zabaw, bo pierwsze z nich powstały całkowicie spontanicznie "na szybko", żeby sprawdzić czy w ogóle będą miały sens.

melonowe zabawki

A.P. - Jak powstają Wasze zabawy? Znajdujesz w domu rzecz i wymyślasz jej drugie życie czy najpierw jest pomysł, a potem poszukiwanie "części"?

K. - Zdecydowanie powstają z tego, co mam pod ręką. To wszystko idzie w parze z dzieckiem. Jeśli Leonard ma dni, w których skłania się bardziej ku zabawkom z dźwiękiem, chodzę po domu i wyszukuje rzeczy, z których mogłabym mu stworzyć jakaś dźwięczną zabawkę. Jeśli odkryję w nim jakąś nową umiejętność, to tworzę zabawkę, która będzie mu tę umiejętność rozwijać. To on wyznacza trendy. Oczywiście przeglądam internet w poszukiwaniu różnych inspiracji. W szafie powstała półka "przydasiów", czyli zbieram wszystko, co wydaje mi się, że może przydać się do stworzenia czegoś kreatywnego. Jestem na etapie, w którym szkoda mi wyrzucić chociażby kawałek kartonu. Jednak zdecydowanie 90% naszych zabaw to spontan, dlatego też nie są dopracowane wizualnie, bo skupiam się głównie na tym, aby spełniały swoją funkcję zabawki i często robię to na szybko.

instagram melonowe

 

A. P. - Na instagramie wspominasz o metodzie Montressori. Czy mogłabyś nam przybliżyć ducha tej metody?
K. - Jestem na etapie, w którym dopiero zapoznaje się z metodami wychowawczymi i muszę przyznać, że nie znalazłam jeszcze żadnej, która byłaby mi bliska w 100%. Czerpię z tych metod po trochu, chociaż obecnie zagłębiam się bardziej w podstawy metody Marii Montessori. W tej metodzie podążamy za dzieckiem, pozwalamy mu na poznawanie świata wszystkimi zmysłami w sposób, który to dziecko wyznacza, a nie odwrotnie. Metoda ta skłania rodziców do dawania dziecku przestrzeni na rozwój, samodzielne podejmowanie decyzji i właśnie tak chciałabym wychować Leonarda. Na samodzielnego małego człowieka. Bardzo bliska jest mi też sensoplastyka, która dostarcza ogromną dawkę sensorycznych wrażeń kosztem paczki ryżu i barwnika spożywczego.

metoda montressori

 

A. P. - Tablice manipulacyjne to wielka frajda dla dzieci. Zazwyczaj są do niej przyczepione rzeczy, które nie są zabawkami i chyba to jest to, co fascynuje dzieci. Jak stworzyliście melonową tablicę?

K. - Tak, tablice manipulacyjne to naprawdę złoty wynalazek. W takiej tablicy można pokusić się naprawdę o wszystko - a robiąc ją konkretnie pod swoje dziecko, można dołączyć do niej rzeczy użytku codziennego, do których dziecko ma słabość, albo rzeczy z funkcjami których chcielibyśmy nauczyć malucha. Tworząc naszą tablicę skupiliśmy się na funkcjach doskonalących motorykę małą, pomoce w zrozumieniu czynności akcja-reakcja, przybliżających też do niektórych czynności życia codziennego. Składa się więc głównie z przełączników, guzików, rzep, zamków i zasuwek, które właśnie będą ćwiczyć małe rączki. Klamka do drzwi, kalkulator. Po prosu dużo elementów, które dziecko może wciskać, przełączać, przesuwać, wkładać i wykładać, zamykać i otwierać. To jest fan! Fakt, że nie są to kolorowe dziecięce rzeczy wzbudza jeszcze większe zainteresowanie.

zabawki z domowych rzeczy

 

A. P. - Jakie są Wasze top 3 najlepszych zabawek, które stworzyłaś?

K. - Wygrywa zdecydowanie dźwięczny zaparzacz do herbaty. Powstał kompletnym przypadkiem, a okazał się zabawką, po którą Melon sięga codziennie i bawi się nią na różne sposoby. Turla, grzechocze, robi za gryzak, wrzuca do pudełek i wyjmuje. Niekończąca się opowieść z tą zabawką. Często wraca też do balonów z ryżem i obecnie na topie jest odklejanie przedmiotów z taśmy. Póki co, nie ma zabawy, do której by nie wrócił samodzielnie, co jest dla mnie chyba najbardziej satysfakcjonujące. Poza zabawami z tacką - bo te wiadomo muszę mu zorganizować.

zabawki

 

A. P. - Czy można zaryzykować stwierdzenie, że bycie mamą wzmaga kreatywność?

K. - Macierzyństwo zmieniło mój pokład energii do działania. Mam jej nieograniczoną ilość. Mogę nie iść spać, ale mam ogromną potrzebę tworzenia. Kiedy coś stworzę i ta zabawka Leonarda interesuje, kiedy widzę jak dzięki niej poznaje świat na tak wiele sposobów, to bardzo mobilizuje. Tak, zdecydowanie stałam się jeszcze bardziej kreatywna. Podążając za Melonem w głowie mam wiele fajnych pomysłów, które tylko czekają, aż przyjdzie odpowiedni etap, kiedy będziemy mogli bawić się na szeroką skalę. Jako mama mam teraz ogromną potrzebę tworzenia mu odpowiednich warunków, by poznawał świat nieszablonowo. A potrzeba do tego jedynie chęci. Stałam się też bardziej cierpliwa i wyrozumiała. I totalnie niewyspana ;)

 

Autor: Anna Polcyn

Komentarze

  1. W naszym domu odkąd pamiętam zabawki robiliśmy razem z tatą. Zostało mi to do dzisiaj i często robię je ze swoimi dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że miałaś taki przykład i pomysłowego tatę i bardzo fajnie, że kontynuujesz tę "tradycję" :)

      Usuń
  2. Dzieci zawsze lubią i wybierają zabawki zrobione w domu, które nie są typowymi zabawkami. Moja córka lubi tworzyć zabawki i wymyśla swoje zabawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie. Dzieci mają ogromną wyobraźnię :) A tworzycie czasem razem?

      Usuń
  3. Dzieciaki lubią taki rodzaj zabawek, w końcu coś nietypowego zawsze jest fajnie przyjmowane przez najmłodszych. My jednak nie robiliśmy takich zabawek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepsze są takie zabawki stworzone w domu, że tak powiem "z niczego". Mój synek woli takie od tych sklepowych, które szybko mu się nudzą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często widzę ten związek, że sklepowe nudzą się szybciej niż te robione samemu.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad. Teraz jest wiele tego typu zabawek i uważam że są bardzo ciekawe. Moje dzieci swego czasu miały takie.

    OdpowiedzUsuń
  6. moje dzieci mają tyle zabawek... ostatnio zrobiłam im porządki, bo i tak wyciągają mi z kuchni różne przybory ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę że takie zabawki są o wiele fajniejsze niż te kupione w sklepie. Fajny pomysł..

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglądają całkiem przyjaźnie, a jak z atestami? Bo myślę, że przy maluchach to jednak najważniejsza kwestia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atestów na własne potrzeby nikt nie robi ;) Myślę, że każdy rodzic jest przy dziecku, więc pilnuje, żeby się nic nie stało i nie tworzy zabawek z rzeczy niebezpiecznych.

      Usuń
  9. Nie jestem całkowitą zwolenniczką metody Montessori, ale uważam, że takie kreatywne zabawy, coś z niczego są najlepsze. Jednak dzieci lubią plastikowe, hałaśliwe przedmioty, więc tego też dziecku nie odmawiam. We wszystkim trzeba mieć umiar:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Prezenty handmade. Gdzie warto kupić

Historia imienia, czyli jak wybrać imiona dla bliźniaków?

24 gry i zabawy dla dzieci i dorosłych. Zabawy w domu i na podwórku